Beata Surma pracuje jako HR Business Partner w firmie produkcyjnej zatrudniajacej okolo 300 osob. Rekrutuje srednim tempie 4 do 6 osob miesiecznie na rozne stanowiska. Pisanie ogloszen zajmowalo jej od 45 minut do ponad godziny na jedno ogloszenie, szczegolnie gdy stanowisko bylo techniczne i wymagalo konsultacji z liderem zespołu.
Jak zaczela uzywac AI
Koleżanka z innego dzialu pokazała jej, ze mozna podac modelowi jezykowemu zakres obowiazkow i wymagania ze spotkania z menedzerem, a nastepnie poprosic o szkic ogloszenia. Beata przetestowala to na stanowisku operatora maszyn CNC. Szkic byl poprawny, ale zbyt ogolny i wymagal uzupelnienia o specyfike parku maszynowego firmy. Naniosla poprawki w 12 minut zamiast pisac od zera przez godzine.
Co zmienilo sie po osmiu tygodniach
Beata nie traktuje AI jako narzedzia do automatyzacji. Traktuje je jako punkt startowy. Zauwazyla, ze jej ogloszenia sa teraz bardziej ujednolicone strukturalnie, bo model zawsze proponuje podobny uklad sekcji, ktory ona modyfikuje. Oszczednosc czasu to okolo 20 minut na ogloszenie. Przy szesciu rekrutacjach miesiecznie to dwie godziny z powrotem.
Wnioski dla zapracowanych
Beata nigdy nie przeczytala zadnego wprowadzenia do AI. Nauczyla sie przez probowanie na realnym zadaniu. Dla osob bez czasu na kursy to jedyna droga, ktora daje szybki sygnał zwrotny: albo narzedzie pomaga przy tym konkretnym zadaniu, albo nie. W jej przypadku pomoglo, ale wymagalo tygodnia prób zanim wypracowala wlasciwy sposob formułowania polecen.